Nie umarlismy, wciaz zyjemy - skoro turystow nie ma, trzeba bylo jakos zabic nadmiar czasu.
Tajny plan zakladal nurkowanie na Hebatt Allah z brzegu i powrot :) Zmienilismy go troche - polozylismy poreczowke na prawie calym dystansie do naszego "Kurska" przy magawishowej plazy. Poczynilismy rowniez szereg odkrywczych spostrzezen nt. zachowania lokalnej fauny po dluzszej chwili wyraznie znudzonej obecnoscia dwojki podgladaczyi zajmujacej sie swoimi codziennymi sprawami.